30 gru 2013

The Unbearable Lightness of Being.

Niestety zakup indyka pozostawilam do przedostatniego dnia 2013 roku i dlatego dzisiaj musialam odwiedzic przynajmniej tysiac sklepow by w koncu znalezc upragniona ostatnia pieciokilogramowa sztuke w Rimi. Musialam oczywiscie zawalczyc o nia z jakims nieciekawym typem, ale udalo sie. Nie wiem jeszcze oczywiscie co ja zrobie z tymi piecioma kilogramami miesa, ale cos zawsze sie wymysli. Indyk to w wielu norweskich domach tradycyjna potrawa sylwestrowa i dlatego mialam dzisiaj takie problemy by go kupic. Ja przygotowuje go, bo go po prostu lubie... Reszta mojego dnia uplynela bardzo spokojnie w domowym zaciszu... przy lampce bialego wina i Nieznosnej Lekkosci Bytu Kundery. Czytem te ksiazke juz po raz drugi, i musze przyznac, ze jest rownie dobra jak pamietalam. Niestety Bukowski, ktorego czytalam w pazdzierniku troche mnie rozczarowala, ale o tym innym razem. Bardzo rzadko zdarza mi sie pic alkohol, ale akurat dzisiaj pozwolilam sobie na lampke bialego wina... oblewam dobre nowiny, ale o tym innym razem!




SHARE:

29 gru 2013

Outfit: down the memory lane...

Jak mijaja wam ostatnie dni 2013 roku, mam nadzieje, ze w domowym zaciszu wraz z rodzina? No wlasnie, czy istnieje, cos wazniejszego niz rodzina? Wczoraj z mama przegadalysmy cala noc. Wiem, ze temat mojej mamy czesto powraca na moim blogu... bo jest ona najpiekniejsza, najlepsza i najsilniejsza kobieta jaka znam! Moja najlepsza przyjaciolka, moje cale zycie.  Wlasnie siedze sobie z nia w domu planujac Sylwestrowy obiad. Chyba w tym roku postawimy na indyka! Poza tym ogladamy po raz setny Christmas Vacation. Ta scena z wiewiorka, nadal doprowadza mnie do lez! Dzis wklejam kilka fotek moich ulubionych stylizacji z poprzednich lat - wiosna, lato, jesien, zima. Zycze, wam milego wieczoru!!!






SHARE:

28 gru 2013

Wystroj wnetrz: swieta 2011.

Przegladajac stary blog trafilam na kilka zdjec wystroju mieszkania, podczas swiat Bozego Narodzenia w 2011 roku... niestety nie posiadam zadnych fotek z 2012 roku, bo zachorowalam, i trafilam na intensywna terapie. Zeszle swieta pamietam wiec raczej jako niekonczacy sie bol, a nie przejmowanie sie dekoracjami... Na szczescie jak juz wiecie tegoroczne swieta byly bardzo udane... chociaz akurat dzisiaj nie czuje sie zbyt dobrze... ogromne ilosci jedzenia i malo ruchu przez ponad tydzien robia swoje. Chyba jutro czas na jakis bieg... tymczasem wklejam kilka fotek i zycze wam udanego wieczoru. Niestety wczoraj przez przypadek skasowalam wszystkie pytania i komentarze pod poprzednim postem za co bardzo przepraszam :(  









SHARE:

27 gru 2013

Outfit: Friday after Christmas

Niestety pogoda za oknem zmusila mnie do wykonania ponizszych zdjec, wewnatrz z uzyciem lampy blyskowej. Uwazam, ze zdjecia najlepiej robic przy naturalnym swietle, ale nie zawsze pozwalaja na to warunki... W roli glownej: moja czerwona sukienka z Hennes og Mauritz i czerwony zakiet Mango. Wiem, wiem czerwien w sezonie swiatecznym: how groundbreaking, ale naprawde nie mialam jeszcze okazji by zaprezentowac sie w tym zestawie! Jezeli ktos planuje zakup tej sukienki, to ostrzegam, ze jest ona troche duza w rozmiarze... moj xs po prostu na mnie wisi i gdyby nie pasek prezentowalabym sie fatalnie. Mam nadzieje, ze sukienka zmniejszy sie troche w praniu o te standardowe 5-7 % :) Mam rowniez nadzieje, ze milo spedzanie ten poza swiateczny czas, ktory w  Norwegii nazywany jest romjulen i, ze pogoda dopisuje! U nas nareszcie pada SNIEG i az sobie musialam zatanczyc, gdy mama mnie o tym fakcie poinformowala!






SHARE:

26 gru 2013

DIY: Swiateczny stroik.

Osoby, ktore mnie znaja wiedza dobrze, ze dreczy mnie pewna obsesja... obsesja na punkcie swiecznikow w ksztalcie domkow. Nie moge po prostu przejsc obojetnie, kolo takiego swiecznika w sklepie... W tym roku postanowilam wykorzytac jeden z tych domkow (a mam ich okolo 20!!!!) w stroiku swiatecznym, ktorym udekorowalysmy stol... Oczywiscie moje proste DIY (czyli zrob-to-sama po polsku) jest spoznione o co najmniej dwa tygodnie, ale byc moze uda wam sie wykorzystac moj prosty pomysl w przyszlym roku? Do wykonania stroika, bede wam potrzebne nastepujace rzeczy:





Nastepnie umieszczamy galazki na tacy, i w dowolny sposob rozmieszczamy nasze wybrane dodatki... ja zaopatrzylam jeszcze moj stroik w zestaw lampeczek LED zasilanych bateriami, dzieki czemu moj stroik prezentuje sie pieknie nawet w nocy, a je nie musze zapalac znajdujacych sie w nich swieczek, ktore moge wykorzystac w przyszlym roku! Przy okazji chcialabym wspomniec, ze z Polski wyjechalam juz ponad 10 lat temu, i czasami (jezeli nie caly czas) zdarzaja mi sie male gramatyczne wpadki... Np dzisiaj chcialam napisac nastepujace zdanie: "2. galezie sosny, jodly, SWIERKA" I die. Na szczescie poprawilam to zdanie w ostatniej sekundzie! Niestety na codzien posluguje sie trzema roznymi jezykami i zadnym z nim w 100 % bezblednie... dlatego jezeli znajdziecie jakies RAZACE bledy, dajcie znac. Much appreciated.




SHARE:

25 gru 2013

Wystroj wnetrz: nowe zaslonki.


Nareszcie znalazlam chwile czasu, zeby pstryknac fotke nowych zaslonek w duzym pokoju... Czy nie prezentuja sie  lepiej od tych, ktore wisialy tu wczesniej...??? Ale musze przyznac, ze nie od razy przypadly mi do gustu... poza tym, ze wazyly okolo 50 kilo, i ze musialam do domu przytaszczyc je zupelnie sama to jeszcze po ich zawieszeniu przezylam male zalamanie nerwowe, bo kolor wydawal mi sie zupelnie inny od tego w sklepie... I jak tu zyc? No, nie wiem jakos bede musiala, bo nie wybieram sie z nimi nigdzie... 
Poza tym swieta uplywaja mi w kameralnym rodzinnym gronie i musze przyznac, ze bawie sie duzo lepiej niz w zeszlym roku gdy dostalam zapalenia wyrostka robaczkowe! 

Korzystjac z okazji chcialabym zyczyc wszystkim moim (pieciu z czego czworo to czlonkowie rodziny) czytelnikom zdrowych, wesolych a przede wszystkim spokojnych Swiat Bozego Narodzenia. Mam nadzieje, ze spedzacie je w cieplym, rodzinnym gronie, a Mikolaj przyniosl wam dokladnie to czego sobie zyczyliscie!



SHARE:

24 gru 2013

Outfit: Rambo.

W Norwegii odwilz, dlatego ja i moja szanelka moglysmy wybrac sie na ostatnie (spozywcze) zakupy w Sandvice w kardiganie. Nie mam nic przeciwko globalnemu ociepleniu.... w lipcu, ale deszcz w grudniu i to na dodatek w Norwegii to jednak lekka przesada. I na co mi teraz moja trendi Canada Goose, jak moge sobie po dworze latac pretty much nago. Musze przyznac, ze cale to zamieszanie z pogoda skradlo mi troche radosci z oczekiwania na swieta... nie ma to bowiem jak tradycyjne biale, zasypane sniegiem swietowanie, ale probuje odnalezc mojego ducha swiat, palac swieczki o zapachu swiezego swierku (ciekawe czy istnieje swieczka o zapachu uschnietego swierku????), sluchajac koled i przygotowujac swiateczne potrawy. To znaczy mama gotuje, a ja siedze & patrze... poza tym pakuje ostatnie prezenty, sprzatam i wlasnie zabieram sie za ogladanie Love Actually. Jutro postaram sie o troche bardziej swiateczne zdjecia... a dzisiaj tylko outfit, z bonusem w postaci psa. Rambo, bardzo chcial wam sie pokazac, skoro byl stalym bywalcem na moim starym blogu... wiec oto i on. Najbardziej trendi wsrod wszystkich dodatkow: ratlerek.


Kardigan, buty, rajtuzy, podkolanowki, kapelusz, twarz: H&M
Ilosc slowa "swieta" uzyta w poscie: 4
Torebka: Chanel
Sukienka: ebay
Szalik: no idea
Pies: Rambo


SHARE:

23 gru 2013

Kochane klopoty.

To takie bardzo w stylu mojej Tipsi, ze w calej tej przedswiatecznej goraczce dostaje... cieczki... I chociaz jest tak niewiarygodnie dobra w utrzymywaniu czystosci... to jednak zostawi kilka plam tu i tam... A przewazajacy kolor w mieszkaniu to jednak biel... W zeszlym roku sprawilam jej specjalne majtki(TRUE STORY) z wymiennymi wkladami,  ale ona po prostu je... zjadala... dlatego w tym roku postawilam na naturalnosc... no i piore. Oczywisice, Tipsi niezbyt przejmuje sie tym wszystkim i najzwyczajniej w swiecie tarza sie po moim bialym dywanie, nakryciu, podlodze.... 
Zazwyczaj, gdy ma cieczke jest zabierana przez Ørjana, ale on juz wyjechal na Swieta, i dlatego tak sie meczymy: Ja, biala posciel i Tipsi... ale blagam spojrzcie w te oczy... jak jej nie kochac?






SHARE:

22 gru 2013

Outfit: Christmas is cancelled.

Dokladnie tak jak wskazuje tytul, Swieta Bozego Narodzenia (przynajmniej) w Norwegii sa odwolane... na wtorek, srode i czwartek synoptycy przewiduja bowiem opady... DESZCZU. Hello, there globalne ocieplenie! 
Dzisiaj niedziela i dlatego wyjatkowo postanowilam rozczesac wlosy, poza tym po tygodniach zycia w pizamie odwazylam sie na delikatny makijaz i inna niz Canada Goose kurtke... efekty mozecie zobaczyc ponizej. Po takim tuningu zastanawiam sie nad flilizanka kawy z mama w Sandvice... ale nie wiem czy jestem gotowa psychicznie na to co dzisiaj dzieje sie w tym centrum handlowym... Norwegia przed swietami to istna orgia zakupow i konsumpcji... Po czym nastaje styczen, w ktorym najwiecej Norwegow odbiera sobie zycie... ale o tym moze innym razem... dzis mialo byc o odwolanych Swietach, outfitach i moim nowym bialym golfie... 




A ja tu sobie siedze & mysle.

Kurtka: Zara
Golf, rajtuzy: Lindex
Czapka, podkolanowki: H&M
Buty: Din Sko
Torebka: Chanel
Rekawiczki: Dorothy Perkins

SHARE:

20 gru 2013

Wystroj wnetrz: pokoj goscinny.

Dzisiaj jest piatek, ale ja wyjatkowo zostaje w Sandvice. Zazwyczaj jak juz wspomnialam kilkakrotnie, weekendy spedzam w Oslo, ale przed swietami jest tyle do zrobienia, ze nie moge pozwolic sobie na taki luksus, i w ciagu tego weekendu oprocz ostatnich zakupow, zagniatania pierogow i pakowania prezentow czeka mnie jeszcze mycie okien i sprzatanie werandy. Innymi slowami szykuje sie calkiem pracowity weekend, a tata pobakiwal jeszcze cos o pisaniu faktur! 



W kazdym badz wypadku jak na razie jeszcze nie narzekam, bowiem na dzisiejszy wieczor mam zaplanowane jedynie blogie lenistwo... dzis rano dostarczylam moje dwie prace z prawa w biznesie i zanim przedswiateczne szalenstwo na dobre rozpocznie sie jutro dzis moge sobie poleniuchowac... a gdzie bede leniuchowac??? W tym oto pokoju na zdjeciach ponizej, ktorego jeszcze nigdy nie pokazywalam ani na tym ani na poprzednim blogu. Pokoj ten sluzy za pokoj goscinny... moja walk-in-closet a takze miejsce w ktorym sie ucze. Jest utrzymany w zupelnie innym stylu niz reszta mieszkania pt: "wyprzedaz w Ikei" ;) i byc moze jest jednym z najmniejszych pokoi na swiecie... oprocz lozka, nocnego stolika, komody i wieszaka z moimi sukienakami nie miesci sie tutaj doslownie nic wiecej!


 Ale wlasnie ten nietypowy rozmiar dodaje mu duzo uroku i przytulnosci... Chcialam oczywiscie pstryknac troche wiecej fotek, ale niestety bateria w moim aparacie umarla poza tym musze przyznac sie, ze zupelnie wyszlam z wprawy jezeli chodzi o robienie zdjec... musze chyba troche pocwiczyc, bo moje fotki nawet w 1 procencie nie przypominaja tych ze starego bloga!
Zycze wszystkim rownie milego wieczora jak moj!!! 
SHARE:

19 gru 2013

Bath bombs.

Nareszcie wymiana okien za mna... taka przynajmniej mam nadzieje, bo nowe okna owszem sa, nowe framugi takze, ale sympatyczni panowi wspominali jeszcze cos o wentylacji... Mam nadzieje, ze to dopiero po swietach, bo przyznam szczerze, ze nie chce mi sie myc podlogi szosty raz z rzedu... Tak juz jest, ze robotnicy zazwyczaj pracuja w butach... i w ciagu ostatniego tygodnia zylam ze scierka w reku ;) Wydaje mi sie, ze z tego tez powodu zasluguje na dluga, goraca, relaksujaca kapiel. Wlasnie z tej tez okazji wybralam sie do sklepu LUSH, w ktorym to mozemy znalezc swieze, recznie robione kosmetyki. Jako pierwszy na rynku LUSH wprowadzil "bath bombs" czyli kapielowe bomby... Mnie miloscia do takich wynalazkow zarazila Ulrikke, kilka lat temu i teraz gdy tylko jestem niedaleko LUSH zawsze wpadam i kupuje kilka. Niestety produkty firmy LUSH sa dosyc drogie  i tym razem skusilam sie tylko na 3 bomby: candy mountain - o zapachu waniliowym, think pink - o zapachu rozanym i bombardino o zapachu uwierzcie czy nie lemonowego sernika! 
Nie moge doczekac sie mojej kapieli!!!! 





SHARE:

17 gru 2013

Outfit: Powrot do przeszlosci...

Zanim zaczne wklejac nowe zdjecia moich stylizacji, musze podzielic sie z wami kilkoma fotkami, ktore pstryknela mi mama w listopadzie w trakcie mojej przerwy od blogowania. Aktualnie, zyje w mojej pizamie i kurtce Canada Goose. Zapomnialam nawet co to makijaz i szczotka do wlosow, tak bardzo jestem bowiem pochlonieta pisaniem prac... o ile w pierwszym temacie, zmiescilam sie w maksymalnych osmiu stronach o tyle jezeli chodzi o drugi temat naplodzilam stron 20... i teraz musze je przerabiac, skracac itd. Dosyc opornie mi to idzie... a termin dostarczenia pracy uplywa w piatek! 
Stroj, ktory prezentuje ponizej byl w pewnym sensie moim mundurkiem w listopadzie. Czern jest zawsze taka bezpieczna... przesadzilam tylko z torebka, nie wiem dlaczego przed wyjsciem z domu uparlam sie akurat na biala torbe!




Niestety wyszlam z prawy jezeli chodzi o pozowanie :D Ale, obiecuje, ze sie poprawie!

Czapka, szalik, spodnie: H&M
Rekawiczki: Dorothy Perkins
Buty: NLY trend
Kurtka: Zara
Torebka: Chanel



SHARE:

13 gru 2013

Wystroj wnetrz: choinka.

Ostatnie dwa tygodnie mojego zycia nie nalezaly do najlepszych... wymieniamy bowiem okna, a dokladnie caly blok wymienia okna... zima... przy minus 10 stopniach. Poza tym w sympatycznym liscie od robotnikow zostalysmy zawiadomione, ze praca potrwa 2 dni... tymczasem trwa juz piec dni (tylko w naszym mieszkaniu) i konca jej jeszcze nie widac. Wiecie, jak to jest gdy po domu kreci sie  ktos obcy... nie macie okien i jestescie w trakcie pisania sprawdzianu z prawa w biznesie.....
Dlatego w trakcie calego tego chaosu postanowilam choc troche poprawic sobie humor i udekorowac choinke... Wiem, ze niektorzy ubieraja ja dopiero 23.12 ale u nas w domu zawsze ubieralismy ja wczesniej... generalnie choinka powinna byc rozebrana po 6.01 i jezeli zdecydowalibysmy sie ja ubrac na dzien przed wigilia to tak naprawde stala by w domu tylko dwa tygodnie, a to dla mnie zdecydowanie za krotko!
W tym roku postawilam na biel, minimalna liczbe ozdob i wstazki. Choinka ma ponad dwa metry i swieci na niej 170 lampek :) Kolejnym krokiem w celu przygotowania salonu do swiat bedzie zakup nowych fieranek... jak widzicie te na zdjeciach, zupelnie nie pasuja do reszty...





SHARE:
© Life by Magdalena. All rights reserved.
Blogger Designs by pipdig